Na początku mała sugestia: co powinno się dziać w ponad 100-letnim mieście z tradycjami, które jest sławne na całą Polsce i poza jej granicami? Powinno być coś wielkiego. Moim zdaniem to, co przygotowano w tym roku było żałosne.
Pierwszego dnia świętowanie rozpoczęto 'już o' 18.30 - była to... msza święta z udziałem abp. Gocłowskiego. Niee... Ja naprawde nie rozumiem, jak mszą można świętować dni Sopotu! To ma być miasto tętniące życiem, a tu jakaś msza dla emerytów (no nie wiem czy ktoś inny na nią przyszedł). Wszystkie te 'atrakcje' możnaby zamknąć w dwóch dniach. Ale postronny człowiek dodający lukrujące Sopot wpisy do Księgi Gości lepiej skojarzy sobie (nawet nie będac na miejscu), że w Sopocie świętowano 3 dni, niż 2 dni.
Na drugi dzień wyskrobano jakieś regaty (od Orłowa do Brzeźna - Sopot był tylko pośredniczącym przystankiem). Nie wiem czy da się stać kilka godzin i oglądać jak stateczki, żaglówki i inne pływające machiny przmieszczają sie po Bałtyku. Kwestia gustu, przy tej pogodzie ja bym nie ryzykował (z rana -3 stopnie Celsjusza). Później atrakcja w postaci otwarcia wystawy "Historia kąpieliska Sopot" - zajrzę tam, czy czasem nie jest on przedstawiony jak w 'słynnej' Księdze Gości. Wielkie świętowanie dnia drugiego zostało zakończone... koncertem filharmonii! Zdecydowanie nie jest to tętniące życiem miasto!
Dzień trzeci, naciągany już na siłę to powtórka z regat, następnie półgodzinna parada (pod warunkiem, że nie będzie deszczu... bardzo długa, no i oczywiście atrakcyjna;) zakończona odsłonięciem pomnika Haffnera w Parku Północnym.
|
dowody |
Na okoliczność tej wątpliwie atrakcyjnej uroczystości został stworzony plakat (to zdjęcie poniżej), wykonany przez
Dominikę Gzowską. Jego akceptacja potwierdza moje słowa, że Sopot cofa się do wieku XIX. Jest takie motto:
"Gdynia jest w XXI wieku, Gdańsk zatrzymał się w XX, a Sopot cofnął się o jeszcze jedno stulecie". Czysta prawda.
Jest jeszcze drugi plakat, z wypisanym (za małą czcionką) planem 'świętowania". Aby go obejrzeć, kliknij
tutaj.