Home    Forum    O stronie


   kwasy       pod lupą       byliśmy       komunikacja      

przedmowa
Dni Sopotu: 8-10 paździenika 2004

Dni Sopotu przebiegły w tym roku nadzwyczaj spokojnie. To znaczy nic się nie działo. Była to kolejna okazja do utopienia pieniędzy nie wiadomo gdzie (tylko 'VIPy' wiedzą:).


// // Tongue of Colicab

akt oskarżenia

Na początku mała sugestia: co powinno się dziać w ponad 100-letnim mieście z tradycjami, które jest sławne na całą Polsce i poza jej granicami? Powinno być coś wielkiego. Moim zdaniem to, co przygotowano w tym roku było żałosne.

Pierwszego dnia świętowanie rozpoczęto 'już o' 18.30 - była to... msza święta z udziałem abp. Gocłowskiego. Niee... Ja naprawde nie rozumiem, jak mszą można świętować dni Sopotu! To ma być miasto tętniące życiem, a tu jakaś msza dla emerytów (no nie wiem czy ktoś inny na nią przyszedł). Wszystkie te 'atrakcje' możnaby zamknąć w dwóch dniach. Ale postronny człowiek dodający lukrujące Sopot wpisy do Księgi Gości lepiej skojarzy sobie (nawet nie będac na miejscu), że w Sopocie świętowano 3 dni, niż 2 dni.

Na drugi dzień wyskrobano jakieś regaty (od Orłowa do Brzeźna - Sopot był tylko pośredniczącym przystankiem). Nie wiem czy da się stać kilka godzin i oglądać jak stateczki, żaglówki i inne pływające machiny przmieszczają sie po Bałtyku. Kwestia gustu, przy tej pogodzie ja bym nie ryzykował (z rana -3 stopnie Celsjusza). Później atrakcja w postaci otwarcia wystawy "Historia kąpieliska Sopot" - zajrzę tam, czy czasem nie jest on przedstawiony jak w 'słynnej' Księdze Gości. Wielkie świętowanie dnia drugiego zostało zakończone... koncertem filharmonii! Zdecydowanie nie jest to tętniące życiem miasto!

Dzień trzeci, naciągany już na siłę to powtórka z regat, następnie półgodzinna parada (pod warunkiem, że nie będzie deszczu... bardzo długa, no i oczywiście atrakcyjna;) zakończona odsłonięciem pomnika Haffnera w Parku Północnym.




dowody


Na okoliczność tej wątpliwie atrakcyjnej uroczystości został stworzony plakat (to zdjęcie poniżej), wykonany przez Dominikę Gzowską. Jego akceptacja potwierdza moje słowa, że Sopot cofa się do wieku XIX. Jest takie motto: "Gdynia jest w XXI wieku, Gdańsk zatrzymał się w XX, a Sopot cofnął się o jeszcze jedno stulecie". Czysta prawda.


Jest jeszcze drugi plakat, z wypisanym (za małą czcionką) planem 'świętowania". Aby go obejrzeć, kliknij tutaj.