|
akt oskarżenia |
|
W 1968 roku zmarła moja prababcia, która wychowywała mnie od 3. miesiąca
życia. Następnie w tym samym roku zmarli pradziadek i dziadek. Ja miałam w 1968 roku 13 lat więc również niewiele do decydowania.
Prababcia i dziadek zostali pochowani na cmentarzu katolickim przy ulicy
Malczewskiego, umowe zawierała moja przed 27 laty zmarła babcia.
Ponieważ ja sama nigdy nie mialam doswiadczeń z grobami i wiedzialam, że
groby należy opłacić ponownie po 20 latach. Nawet nie wiedziałam do kogo ten
cmentarz należy. Zawsze kiedy byłam w Polsce (ponieważ od wielu lat mieszkam
w niemczech) odwiedzałam te groby. Moje przyjazdy do Polski byly bardzo
krótkie i rzadkie. Sama byłam bardzo ciężko chora na raka. Na przełomie lat
1998/1999 stwierdziłam, że grób mojej drogiej prababci nie istnieje, ktoś
inny został pochowany, a grób dziadka został zniszczony. Pomimo tego, że
czuję się winna, że nie przyszło mi do glowy żeby to dalej opłacić, ale w
Polsce mieszka (w Sopocie, pod adresem mojej babci, która to zawierała umowę
o groby) mój ojciec i nikt nie zawiadomił nikogo z naszej rodziny (w
Warszawie mieszka syn dziadka a córka w Końskich), że groby zostaną
zniszczone. Na obu grobach były pomniki. Mój ojciec jest epileptykiem i od
lat nie wychodzi z domu, a znajduje się pod opieką ludzi, którzy z nim
mieszkaja.
Ja po stwierdzeniu co sie stało, dowiedziałam sie od ludzi na cmentarzu do
kogo cmentarz należy i pojechałam o parafii NMP Gwiazdy Morza gdzie
rozmawiałam z księdzem proboszczem Czerlonkiem. Ten ksiądz powiedział mi, że
grób został sprzedany innej osobie i ja musze załatwić ta sprawę z panem
Marianem Frankowskim. Udałam się do pana Frankowskiego, który mi oświadczył
ze musi najpierw porozmawiać z osoba, która to grób kupiła no i będzie mnie
to dużo kosztować, bo ja jestem z Niemiec. Od pana Frankowskiego i księdza
proboszcza Czerlonka dostałam telefon i miałam się dowiadywać, kiedy sprawa
zostanie załatwiona.
W 1999 roku byłam znów w Polsce i pierwsze kroki
skierowałam na cmentarz do pana Mariana, który to oświadczył mi ze jak mu
dam 500 DM to sprawę załatwi. Ponieważ ja nie miałam takiej gotówki przy
sobie umówiliśmy się ze mu za parę godzin te pieniądze dostarczę. Niestety
pech chciał, że zostałam napadnięta w Gdańsku, dostaliśmy (byłam w
towarzystwie) od konsulatu niemieckiego we Wrzeszczu po 50 DM na osobę na
przejazd i dokumenty uprawniające do wjazdu do Niemiec, wiec musiałam pana
Mariana zawieść. Pojechałam więc przed wyjazdem do Niemiec do parafii i tam
siostra po zajrzeniu w księgi cmentarne oświadczyła mi, że gdybym nawet
zapłaciła te pieniądze panu Marianowi, to i tak grób nie należy do nas, bo
został sprzedany. Do dzisiejszego dnia wszystko załatwiała niestety na
telefon i miałam nadzieje, że ten zniszczony grób odkupię.
W sierpniu tego roku odwiedziłam znów pana Mariana Frankowskiego (moja
kuzynka rozmawiała z nim w sprawie grobu), a potem pojechaliśmy do księdza
proboszcza Czerlonka. Ksiądz znów obiecał pomóc i mówił żeby zadzwonić we
wrześniu, z września zrobił się październik, a teraz (listopad) mam dzwonić po nowym
roku. Na e-maila nie odpowiedział.
Sprawa ciągnie się wiec prawie 7 lat, a ja kiedy idę na cmentarz słyszę swoje
serce, bo boje się, że już ktoś na tym miejscu jest pochowany. Dlatego też
postanowiłam zwrócić się pisemnie do instancji kościelnych. Napisałam pismo,
które wysłałam faxem do księdza Czerlonka i biskupa Gocłowskiego.
Dowiedziałam się również (dziwie się, ze to tak późno zrobiłam, ale to chyba
ze względu na zaufanie do księdza), ze istnieje ustawa o cmentarzach. Ustawa
ta mówi tak "Po upływie lat 20 ponowne użycie grobu do chowania nie może
nastąpić, jeżeli jakakolwiek osoba zgłosi zastrzeżenie przeciw temu i uiści
opłatę przewidziana za pochowanie zwloką. Zastrzeżenie to ma skutek na
dalszych lat 20 i może być odnowione."
Stwierdziłam więc, ze nie tylko pan Marian Frankowski, o którym jest głośno,
że handluje grobami, ale również ksiądz proboszcz Czerlonek wprowadzali mnie
celowo w błąd, w im tylko wiadomym celu. Wysłałam wiec do księdza Czerlonka
list polecony tej treści:
Parafia Hamburg, 23.10.05
NMP Gwiazdy Morza
Ksiądz Proboszcz Kazimierz Czerlonek
Ul. Kościuszki 19
81-704 Sopot
Kwatera (usunięto) na cmentarzu
katolickim zarządzanym przez parafie NMP Gwiazdy Morza.
Szanowny księże proboszczu Czerlonek
Dzisiaj moja koleżanka ze studiów, pani Bożena M. prokurator gdański, która
to podejmowała mnie w 1999 roku w Polsce i której znany był powód mojego
pobytu, i moja obecność 99 w parafii NMP Gwiazdy Morza w Sopocie (groby moich
przodków) oraz to, że ja chciałam uiścić opłatę co do grobu mojego dziadka
Wiktora Dzierżanowskiego, zdziwiona, że do dnia dzisiejszego sprawa nie
została załatwiona, poinformowała mnie co do ustawy z 31 stycznia 1959 roku
o cmentarzach i chowaniu zmarłych.
Jak wynika z ustawy Art. 7 Punkt 2.
"Po upływie lat 20 ponowne użycie grobu do chowania nie może nastąpić,
jeżeli jakakolwiek osoba zgłosi zastrzeżenie przeciw temu i uiści opłatę
przewidzianą za pochowanie zwłok. Zastrzeżenie to ma skutek na dalszych lat
20 i może być odnowione."
Myślę, że ta ustawa jest dobrze znana nie tylko panu Marianowi Frankowskiemu,
ale również księdzu proboszczowi.
Jak księdzu proboszczowi wiadome jest, bo byłam nie tylko u pana
Frankowskiego, który mi w 1999 roku oświadczył, ze skoro pani z niemiec to
będzie drogo, ale również kilkakrotnie osobiście w parafii u księdza
proboszcza, gdzie chciałam uiścić opłatę, ale tej opłaty ode mnie nie
przyjęto. Zwodzono mnie prawie 6 lat, że sprawa zostanie pozytywnie
załatwiona. Ksiądz proboszcz ciągle mówił, ze to się załatwi, bo trzeba z
nowym właścicielem grobu wszystko ustalić, wygląda na to, ze przepisy prawne
Ksiądz wolał pominąć.
Proszę więc księdza proboszcza o niezwłoczne podanie mi wysokości opłaty
przewidywanej ustawą za pochowanie zwłok i podanie numeru konta, na które ma
być ona wpłacona. Ja uiszczę ją natychmiast, proszę po otrzymaniu opłaty o
potwierdzenie, że grób należy do naszej rodziny.
W wypadku ze mój list pozostanie bez odpowiedzi, a ja na miejscu (dzisiaj to
znaczy 22.10.05 był ktoś z moich znajomych na cmentarzu i sprawdzał czy
jeszcze nikt nie został w kwaterze 5/971 pochowany) stwierdzę po tej dacie,
że dokonano tam pochowku osoby trzeciej, zgłoszę sprawę do prokuratury o nieprzestrzeganie ustawy i oszustwo.
z poważaniem
(usunięto)
Jestem więc ciekawa czy dostanę odpowiedźz, ponieważ na e-mail tej samej
treści parafia nie zareagowała, chciałam wysłać faxem, zadzwoniłam żeby fax
włączono, ksiądz był przy telefonie i powiedział ze nie umie włączyć faxu,
więc dostanie to pocztą poleconą. W wypadku, gdy nie dostanę odpowiedzi, będę
robiła dalsze kroki. Jest to wszystko bardzo przykre, bo ja jako dziecko nie
znałam moich rodziców, ci umarli mnie wychowali, kochali i dali wszystko, co
dziecku można dać. Ja bardzo to przeżywam, że ich grobów nie ma lub wkrótce
przestaną istnieć. Widocznie pan Frankowski i ksiądz proboszcz zapomnieli o
memento mori.
|
|